„Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi, człowiekowi pozostaną najwyżej cztery lata życia.”
W roku 2007, z inicjatywy międzynarodowej organizacji ekologicznej WWF, w Lasach Spalskich, w Puszczy Świętokrzyskiej i na Podlasiu, powstało ponad 20 barci. Po raz pierwszy od 100 lat, specjalnie wyszkoleni bartnicy wybrali miód z barci, przywracając do życia zanikłą przed wiekiem tradycję bartnictwa.

Bartnictwo polegało na hodowli pszczół w specjalnie wydrążonych dziuplach drzew, czyli barciach. Szczytowy rozwój tej profesji w Polsce przypadał na wiek XVI i XVII. Bartnictwo było wtedy zawodem dziedzicznym, zorganizowanym w cechy. Bartnicy posiadali własne sądownictwo, zwyczaje i wiele przywilejów. Wskutek rozwijającego się rolnictwa i przemysłu, handlu drzewem i pożarów lasu oraz rozwoju innych metod pszczelarstwa, w XIX wieku bartnictwo zanikło nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach europejskich.

Przez ostatnie 100 lat wydawało się, że tradycja ta całkowicie zamarła. Okazało się jednak, że przetrwała w pierwotnej, niezmienionej formie na wschodnich krańcach Europy. Na Uralu, do dziś żyją Baszkirowie, którzy kultywują tradycje bartnictwa. To do nich dotarł WWF i to oni nauczyli polskich kandydatów na bartników, jak zakładać barcie.

Zdałem sobie sprawę, że dzięki Baszkirom możemy odtworzyć w naszym kraju żywą tradycję bartnictwa – mówi dr Przemysław Nawrocki z WWF Polska, twórca projektu „Przywracania bartnictwa w Polsce”. – Ci potomkowie stepowych wojowników, którzy osiedli na Uralu, okazali się doskonałymi nauczycielami, praktykującymi zapomniany już w Polsce zawód. Było to o tyle ważne, że nasza wiedza na temat bartnictwa pochodziła przede wszystkim z dawnych opisów, rycin i zdjęć. Baszkirowie doskonale tę wiedzę uzupełnili o przekazywane z pokolenia na pokolenie praktyczne doświadczenia. W ubiegłym roku Baszkirowie przyjechali do naszego kraju, aby nauczyć Polaków sztuki zakładania, czyli „dziania” barci. Polscy kandydaci na bartników po przeszkoleniu w Lasach Spalskich, Puszczy Świętokrzyskiej i na Podlasiu (w Biebrzańskim i Wigierskim Parku Narodowym), udali się z rewizytą do Baszkirii, gdzie nauczyli się jak dbać o wydrążoną już barć.

W barciach wykonanych przez polskich bartników i ich baszkirskich nauczycieli pojawił się miód. W ten sposób Polska stała się jedynym krajem Unii Europejskiej, gdzie można spróbować smaku bartnego miodu. W 2010 roku odbyło się już drugie miodobranie!
Miód bartny w dobie współczesnego pszczelarstwa i coraz bardziej przetworzonego miodu jest poszukiwanym i trudnym do zdobycia towarem.
Projekt WWF jest nie tylko szansą na przywrócenie dawnej tradycji. Stwarza także warunki dla ochrony bioróżnorodności lasów poprzez ochronę starych drzew – na barcie przeznaczane były drzewa ponad 100-letnie, wystarczająco grube i wysokie sosny, jodły, modrzewie i dęby. Barcie staną się też dodatkową atrakcją turystyczną, a zebrany z nich miód może okazać się unikatowym produktem tradycyjnym.

Ogromnie cieszymy się, że po 100 latach będziemy znów mogli spróbować smaku polskiego bartnego miodu – miodu o smaku ponad tysiącletniej tradycji – mówi Nawrocki. – Wierzymy, że te pierwsze barcie już dające miód i to wszystko, czego się nauczyliśmy sprawią, że barcie, bartnicy i prawdziwie leśne pszczoły na trwałe powrócą do polskich lasów.

Pszczoły potrzebują pomocy!

Niestety niepokojące informacje napływają z całej Polski. To już kolejny rok, kiedy pszczelarze informują o martwych pszczołach. Naukowcy wciąż nie wiedzą, co jest dokładną przyczyną masowego ginięcia pszczół. Być może pszczoły giną przez chemizację rolnictwa, stając się bardziej podatne na oddziaływanie różnych wirusów i chorób. Wpływ na pszczelą kondycję mogą też mieć środki chemiczne, stosowane często w przydomowych ogródkach i działkach. Jedno możemy stwierdzić z pewnością: bez pszczół, ludzie będą mieli bardzo duże problemy.

Przygotował : PAWEŁ ŚREDZIŃSKI, rzecznik prasowy WWF

wwf.pl

powrót